Loading

Palce wróżek

Kwiecień 2017

Palce wróżek

Palce wróżek to tylko jedna z nielicznych ludowych nazw naparstnicy. Trudno bowiem zaczynać artykuł o pięknej roślinie pisząc od razu, że nazywana była dzwonami zmarłych. Kolejne przeciwstawne sobie nazwy tej rośliny to groźnie brzmiące – Lwie Paszcze i łagodne- Rękawiczki Naszej Pani. Od razu trzeba zacząć się zastanawiać skąd tak różne w znaczeniu określenia na to samo zioło. Nasi przodkowie doskonale wiedzieli, że większość ziół choć może leczyć to może także i uśmiercić. I takie właśnie są naparstnice – piękne, wyniosłe, pomocne, ale i śmiertelnie niebezpieczne.

Naparstnice (Digtalis sp.) to rodzaj roślin zaliczanych do rodziny babkowatych pochodzących głównie z rejonów Morza Śródziemnego, Północnej Afryki i Azji Zachodniej. Stosunkowo powszechnie występują także na terenie Europy. W naszym kraju rośnie sześć gatunków naparstnic: gładkokielichowa (Digitalis laevigata), purpurowa (D. purpurea), rdzawa (D. ferruginea), wełnista (D. lanata), zwyczajna (D. grandiflora) i żółta (D. lutea). Wszystkie one mają właściwości lecznicze, ale także i toksyczne.

 

naparstnica wielkokwiatowa

 

Naparstnice kwitną od czerwca do lipca, a czasami połowy sierpnia. Najpierw rozwijają się kwiaty rosnące najniżej grona, a dopiero później stopniowo te, które są wyżej. Co więcej, kwiaty, które są niżej mają większą koronę niż te znajdujące się wyżej. Kwiaty rosną na krótkich, gruczołowato omszonych szypułkach zazwyczaj zwisając po jednej stronie łodygi. W przypadku naparstnicy zwyczajnej kwiaty mają barwę kremowo-żółtą, a u naparstnicy purpurowej są koloru purpurowo-czerwonego. Dzwonkowata korona kwiatów u obu tych gatunków wewnątrz jest brunatnie nakrapiana i owłosiona. Budowa kwiatów jest przystosowaniem do zapylania przez owady, a w szczególności przez pszczoły i trzmiele. Obserwując te rośliny można także zauważyć, że w chłodne wieczory w kwiatach chowają się różne owady, które szukają tam schronienia przed zimnem ale często także przed deszczem.

Naparstnice we wszystkich organach posiadają glikozydy kardenolidowe jednak surowcem zielarskim są głównie liście (folium). Powinno się zbierać jedynie idealnie zdrowe i świeże liście z roślin, które zakwitają po raz pierwszy za nim jeszcze wydadzą nasiona gdyż wówczas posiadają najwięcej cennych substancji. Zbiera się je w słoneczne dni i natychmiast poddaje suszeniu w cieniu w temperaturze ok. 50oC. Wysuszony surowiec można przechowywać przez rok pod warunkiem zapewnienia wilgotności materiału nieprzekraczającej 3% (w innym przypadku substancje glikozydowe ulegną rozkładowi enzymatycznemu). Dzięki glikozydom rośliny te mają właściwości lecznicze, ale także są śmiertelnie trujące. U naparstnicy zwyczajnej występują między innymi digitotoksyny, digoksyny, acetylodigotoksyny, które są stosunkowo słabsze w działaniu od digitoksygenin, gitoksygenin i gitaloksygenin występujących w naparstnicy purpurowej. Do tej pory nie stwierdzono przypadku zatrucia się naparstnicą zwyczajną jednak w przypadku naparstnicy purpurowej takie zatrucia są dokładnie opisane. Glikozydów nasercowe z naparstnic hamują aktywności ATP’azy kompleksu białek transbłonowych, które tworzą pompę sodowo-potasową ATP (Na + / K +-ATP’azy). Powoduje to nie tylko wewnątrzkomórkowy wzrost stężenia Na+, ale również wapnia co doprowadza do mocniejszych nieskoordynowanych skurczy serca.

 

naparstnica purpurowa

 

Ponieważ zawartość glikozydów w roślinach nie jest stała i zależy od wielu czynników tj. sposoby uprawy, proces suszenia, długość przechowywania surowca itd, trudno jest określić ilość ziela naparstnicy, która okaże się toksyczna. Co więcej, znaczenie ma także kondycja organizmu, wiek oraz spożywane leki. Generalnie przyjmuje się, że letalna dawka dla dorosłego człowieka wynosi 2-3 gramy wysuszonych liści, a w przypadku dzieci zjedzenie nawet dwóch kwiatów może okazać się śmiertelne. Ważne jest aby mieć świadomość, że pierwsze objawy zatrucia mogą się pojawić dopiero po 48 godzinach od spożycia, a nawet później gdyż toksyczne glikozydy są powoli wchłaniane przez nasz układ pokarmowy. Jednym z najbardziej charakterystycznych objawów zatrucia naparstnicą jest zmiana widzenia na kolor żółty. Za objawy przedawkowania uważa się także wystąpienie bezsenności, zaburzenie akomodacji i słuchu, bóle brzucha, nudności, biegunkę, duszności, sinicę, a przede wszystkim zaburzenia rytmu serca. W przypadku zatrucia należy jak najszybciej zastosować sole potasu lub organiczny związek Digitalis-Antidot (C6394H9908N1698O2011S58).

Wiedząc już o wszystkich zagrożeniach związanych z toksycznością naparstnic można powiedzieć o ich zioło leczniczym zastosowaniu.

  • O zastosowaniu naparstnic pisał Gerard, że zaleca się je osobom „które spadły z dużych wysokości”.
  • Parkinson uważał, że zgniecione zioło lub jego wytłoczony sok powinno się stosować na obrzęki oraz zewnętrznie w postaci maści do oczyszczania starych i trudno gojących się ran i wrzodów.
  • Rembert Dodoens polecał wywar z naparstnic i wina jako środek wykrztuśny.
  • Natomiast Nicholas Culpeper twierdził, że naparstnice mają właściwości oczyszczające dla organizmu.

 

_MG_6607

 

Pionierem w wykorzystaniu naparstnic do leczenia niewydolności serca był angielski botanik i chemik William Withering (1741–1799). Jednak, aby być szczerym trzeba jasno powiedzieć, że wykorzystał on jedynie wiedzę, której się nauczył od starej zielarki z Shropshire. Przez dziewięć lat badał na swoich pacjentach wpływ zastosowania różnych dawek naparstnicy i opisywał ich pozytywne i negatywne skutki. Właśnie w przypadku chorób serca leki z wyciągami z naparstnic wykorzystywane są do dnia dzisiejszego. Co więcej, leki zawierające glikozydy z naparstnic mają także działanie pozasercowe np. działanie skurczowe na mięśniówkę gładką. Jak wykazują badania najsilniejsze działanie lecznicze wykazują w przypadku niewyrównanej niedomogi krążenia, która doprowadziła do zastoju żylnego przed przedsionkami w małym lub dużym obiegu krwi oraz pojawienia się dodatkowych powierzchniowych skurczów w postaci tachykardii. Glikozydy pochodzące z naparstnicy purpurowej mogą prowadzić do wystąpienia bradykardii, czyli sytuacja, w której częstość akcji serca wynosi poniżej 60 uderzeń na minutę. Za ciekawostką jest fakt, że tak toksyczna roślina jak naparstnica purpurowa może być skutecznym antidotum na zatrucia innym jeszcze bardziej niebezpiecznym gatunkiem jakim jest tojad mocny (Aconitum firmum).

 

naparstnica zwyczajna

 

Obecnie w Polsce niestosuje się już w ziołolecznictwie naparstnicy purpurowej ze względu na jej bardzo toksyczne właściwości i fakt, że glikozydy w niej zawarte akumulują się w mięśniu sercowym. W tym celu nie wykorzystuje się także naparstnicy zwyczajnej, która ma status rośliny objętej częściową ochroną prawną. Jak wynika ze statystyk Ośrodka Informacji Toksykologicznej w Krakowie zatrucia roślinami stanowią mniej niż 2% wszystkich zatruć, a większość z nich stanowią problemy po spożyciu naparstnicy. To z tego powodu miejsce naparstnicy purpurowej zajęła mniej toksyczna naparstnica wełnista. Kupując zioła z naparstnicy koniecznie trzeba skonsultować to z lekarzem. Aby nie narazić się na poważne niebezpieczeństwo lub oszustwo najlepiej kupować je w aptece lub specjalistycznym sklepie zielarskim. Bywają bowiem przypadki, że suszone ziele naparstnicy jest zastępowane wysuszonymi liśćmi:

  • Inula conyza,
  • omanu wielkiego (Inula helenium),
  • żywokostu lekarskiego (Symphytum officinale),
  • dziewanny drobnokwiatowej (Verbascum thapsus)
  • oraz liśćmi pierwiosnków (Primula sp.)

Naparstnice ze względu na swoją niezaprzeczalną urodę często uprawiane są w przydomowych ogródkach szczególnie przez fanów ogrodów naturalistycznych lub w wiejskim stylu. Są to rośliny niewymagające, które rosną zarówno w pełnym słońcu jak i w miejscach zacienionych. Ich uprawa nie sprawia problemów, jedynie ich rozmnażanie bywa trudne. Nasiona najlepiej wysiewać na rozsadnik pod koniec maja lub w czerwcu. Siewki powinno się przepikować i poczekać aż podrosną, a dopiero we wrześniu wysadzać je na stałe miejsce. Później pozostaje już tylko obserwować jak pięknie rosną i zakwitają.

 

*Artykuł ten został opublikowany w kwartalniku Tatry.